Aktualności

Romantyczna miłość, tragiczna śmierć i Orient Express

14.01.2011 16:22

Aya i Mauser z zespołu UnSun opowiadają o tym jak powstawał teledysk do utworu "Home" z ich najnowszej płyty, w którym to teledysku wystąpiły zabytkowe parowozy z Polski oraz słynny pociąg Orient Express.

Kadr z teledysku

Kadr z teledysku

Kadr z teledysku

Kadr z teledysku

Kadr z teledysku

Przypomnijmy - w październiku zeszłego roku światło dzienne ujrzała druga już płyta zespołu UnSun, którą promuje m.in. teledysk do utworu "Home" (teledysk na końcu tekstu). W teledysku tym wystąpiły polskie parowozy oraz pociąg Orient Express z 1883 roku. Poprosiliśmy Ayę i Mausera aby opowiedzieli nam o tym jak powstawał teledysk.

Historia klipu opowiada o traumatycznym przeżyciu pewnego konstruktora mostów – jest on pogrążony w smutku po stracie ukochanej która ginie w katastrofie kolejowej. Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że most który runął pod kołami pociągu, został skonstruowany przez niego samego, a jego ukochana właśnie podążała na spotkanie z nim, wracała do ich wspólnego domu. Dręczony wyrzutami sumienia, a także nieustannie tęskniący za ukochaną, inżynier powraca w myślach do tego tragicznego wydarzenia. Jest to historia o miłości nieszczęśliwej, takiej którą odnajdujemy tylko raz w życiu. Historia pokazuje również jak złośliwy i nieodgadniony potrafi być los i że utrata tej jedynej wielkiej miłości może przekreślić całe życie człowieka.

Orient Express

Aby powstał cały ten obraz musieliśmy włożyć w to nie lada wysiłek - wszyscy bez wyjątku pracujący przy teledysku. Była to ciężka, ale też bardzo przyjemna praca. Zdjęcia powstawały w trzech miastach. Pierwszy dzień zdjęciowy odbył się w Terespolu. Tam, gdzieś na bocznych i nieużywanych już torach stoi piękny zabytkowy pociąg - Orient Express z 1883 roku, który objeździł całą Azję, Europę i był nawet w Stanach Zjednoczonych. Wnętrza tych wagonów znają niezliczone ciekawe, miłosne a czasem i kryminalne historie, woziły wielkich tego świata. Wnętrza wagonów są bardzo ekskluzywne i mają wszystko o czym można było sobie w tamtych czasach w podroży zamarzyć. Są wagony sypialne, gdzie każdy przedział ma swoją toaletkę i dwa łóżka, wagon barowy z fortepianem a także wagon z toaletami i prysznicami (tam niestety nie mieliśmy dostępu). Wnętrza są naprawdę niesamowicie wykończone, całe w drewnie, z płaskorzeźbami na ścianach, skórzanymi roletami w oknach i mosiężnymi, rzeźbionymi klamkami. W przejściach między wagonami znajdują się toalety z porcelanowymi umywalkami a także wielki piec w ścianie za drzwiami, w którym palono zimą (w ten sposób ogrzewano wagony).

To niesamowite, że ten pociąg stoi nieużywany i nikt się nim specjalnie nie interesuje. Kryje się za tym kolejna, dość skomplikowana historia, którą poznaliśmy w dziwnych okolicznościach. Kiedy późnym wieczorem (dzień przed zdjęciami), zajechaliśmy pociągiem do Terespola, znaleźliśmy niedaleko dworca kolejowego niedrogi pensjonat. Zdecydowaliśmy, że zostaniemy tam na noc - miasto nie wyglądało przyjaźnie nocą, postanowiliśmy więc nie szukać dalej. Na progu przywitała nas bardzo miła pani w średnim wieku, z kręconymi krótkimi blond lokami. Zapłaciliśmy z góry, a gospodyni zaprowadziła nas na parter do naszego pokoju. Zaproponowała, że zrobi nam kawę lub herbatę. Przygotowując napoje wypytała o wszystko: co tu robimy, po co przyjechaliśmy. Od słowa do słowa okazało się, że jej szef, a właściciel pensjonatu, jest człowiekiem odpowiedzialnym za sprowadzenie wagonów Orient Expressu do Terespola! Nie minęła godzina, a do naszych drzwi zapukał starszy mężczyzna, który oznajmił, że może nam co nieco opowiedzieć o wagonach stojących w mieście. No i opowiadał tak ze dwie godziny, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Pan ten włożył heroiczny wysiłek w sprowadzenie pociągu do Polski – jest to niesamowita historia (można byłoby nakręcić o tym film), jednak zbyt długa aby opowiadać ją teraz. Okazało się, że pociąg ma rosyjskie koła (w innym rozmiarze niż w Polsce, więc nie mogą poruszać się po naszych torach). To tylko jedna z przyczyn dlaczego pociąg stoi w miejscu i cały świat o nim zapomniał... reszta to kwestie finansowe tak zagmatwane, że ciężko to wytłumaczyć... wielka szkoda, bo ten pociąg to dzieło sztuki na torach!

Parowozownia Wolsztyn

Drugi dzień zdjęciowy, także pod znakiem kolei, odbył się w Wolsztynie. Z domu naszego reżysera wyjechaliśmy o 6 rano, aby zdążyć na czas na peron w Wolsztynie. O godzinie 10 rano tego dnia z peronu miał odjeżdżać zabytkowy pociąg. Mieliśmy nakręcić tam scenę, w której wsiadam do odjeżdżającego pociągu. Na próżno jednak zrywaliśmy się wczesnym rankiem - okazało się, że zepsuła się lokomotywa, a naprawa potrwa około dwóch tygodni. Zrezygnowani poszliśmy na kurczaki z rożna, a później udaliśmy się do udostępnionego nam pokoju w muzeum parowozowni aby się zdrzemnąć i wypocząć przed kolejnymi zdjęciami fabularnymi i tymi, w których zespół gra utwór pt. „Home”.

W tym czasie w parowozowni trwały już kolejne prace - kolejarze za pomocą dziwnego urządzenia przestawiali wielkie i ciężkie, zabytkowe lokomotywy na odpowiednie tory, aby "zaparkować" nimi w parowozowni. Była to rzecz niezbędna aby stworzyć odpowiednie tło dla zespołu - potrzebowaliśmy pięciu lokomotyw aby wszystko dobrze wyglądało. Trwało to wiele godzin i było nie lada wyczynem.

W tym czasie reżyser i cała ekipa nie próżnowali i z naszym basistą przebranym za węglarza kręcili sceny fabularne na bocznych, nieużywanych torach. Nieopodal stały również inne zabytkowe wagony (nie tak ekskluzywne jak Orient Express, ale również robiące wrażenie). Reżyser Mateusz Winkiel zdecydował, że tam nakręcimy scenę, w której wsiadam do pociągu. Było to naprawdę zabawne, ale i stresujące przeżycie. Operator kamery i reżyser stali naprzeciw mnie w odległości około 20 metrów, a kilka kroków ode mnie, pod wagonem siedział chłopak obsługujący dymiarkę (maszynę produkującą dym na potrzeby filmowe), która głośno furkotała. Plan był taki, że zaczynam iść na znak reżysera, tzn. na hasło "IDZIESZ!!!”. Niestety, dymiarka miała przewagę - za cholerę nic nie słyszałam, zawsze ruszałam nie w porę. Również umówiony znak machnięcia ręka nic nie dał, bo dym ograniczał widoczność całkowicie. Sytuacja tym bardziej się skomplikowała, że na planie pojawił się jakiś bardzo zdenerwowany człowiek i krzycząc kazał nam się stamtąd wynosić. Mało nie doszło do rękoczynów, mężczyzna zagroził, że wezwie policję i tak zrobił, twierdząc że jestem w pociągu bezprawnie.

Musieliśmy przyśpieszyć pracę, ale jak wcześniej wspomniałam, nie szło nam to najlepiej... W końcu się udało, zwinęliśmy graty i wróciliśmy do muzeum, gdzie już czekali panowie policjanci i rozjuszony Pan, który ich wezwał. Dla nas skończyło się to dobrze, dostaliśmy jedynie upomnienie, ale Pan donosiciel, mało co nie dostał zawału, gdy dowiedział się o tak łagodnej karze. Tego dnia pracowaliśmy do późnych godzin porannych, byliśmy wyczerpani, ale opłacało się zmęczyć, aby osiągnąć końcowy efekt!

Trzeci dzień zdjęciowy odbywał się w Łodzi w Szkole Filmowej pod okiem drugiego z reżyserów klipu - Pawła Siedlika. To był dzień Mausera. W specjalnie przygotowanym przez reżysera (genialnego zresztą) pomieszczeniu Mauser zagrał swoją życiową rolę - feralnego konstruktora, no i zrobił to genialnie i niezwykle przekonująco.

Na zakończenie kilka słów od Mateusza Winkiela, reżysera teledysku.

- Skąd wziął się pomysł na ten teledysk?

- Tak naprawdę początkowo do utworu Home powstał zupełnie inny scenariusz bardziej futurystyczny, jednak w momencie gdy Mauser przesłał zdjęcia pochodzące z sesji zdjęciowej wykonanej na potrzeby stworzenia okładki wiedziałem, że musimy zmienić koncepcje i zacząć wszystko od nowa. Wraz z Pawłem Siedlikiem napisaliśmy historie nawiązującą epoką do sesji. Choć stroje w których występuje zespół na zdjęciach są trochę eklektycznie dopasowane to luźne skojarzenia pchneły nas w "wiek pary. Dodatkowo wsłuchując się w utwór oczami wyobraźni widzieliśmy a przede wszystkim słyszeliśmy rozpędzony pociąg. W te okoliczności postanowiliśmy wpleść historie nieszczęśliwej miłości z którą koresponduje tekst.

- O czym jest teledysk?

- Historia przedstawiona w teledysku opowiada o najbardziej dramatycznym dniu z życia konstruktora mostów. Ten dzień trwa wiecznie, nigdy się nie kończy. Pogrążony w melancholii konstruktor przeżywa w nieskończoność chwile, kiedy pod kołami pociągu runęły przęsła zaprojektowanego przez niego mostu. Codziennie, każdą chwilą swojego życia ponownie odmierza drogę pociągu, który nieubłaganie zbliża się do miejsca tragedii.

- Jak powstawał teledysk? Gdzie i kiedy były robione zdjęcia?

- Zdjęcia realizowane były w Małaszewicach, w zabytkowej parowozowni w Wolsztynie, w Łodzi, a niektóre wstawki z zabytkowymi pociągami nagrane były w Rabce Zdroju, podczas zlotu parowozów.

- Jakie mundury wykorzystano przy realizacji klipu?

- Mundury zostały wypożyczone z Łódzkiego Centrum Filmowego, gdzie poprzez opis epoki i funkcji, jakie pełnili występujący aktorzy, zostały dobrane przez pracujących tam kostiumografów.

Flash is required!

UnSun - Home (official video)



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*




Obrazek zabezpieczający przed spamem
Jeśli nie możesz przeczytać kodu, kliknij tu.
*
*