Aktualności
Parowozownia Wolsztyn do likwidacji?
Wielkopolscy radni chcą zamknąć wolsztyńską parowozownię. Najwyraźniej nie biorą pod uwagę faktu, że tym samym "zamkną" sam Wolsztyn.

Wolsztyn - Parada Parowozów 2008

Wolsztyn - Parada Parowozów 2009

Wolsztyn - Parada Parowozów 2009

Wolsztyn - Parada Parowozów 2008

Wolsztyn - Parada Parowozów 2008

Wolsztyn - Parada Parowozów 2008

Wolsztyn - Parada Parowozów 2008
Wolsztyńska parowozownia jest ewenementem na skalę światową a co najmniej europejską. Parowozownia ta obsługuje planowy ruch kolejowy pomiędzy Poznaniem i Wolsztynem. To jedynie takie miejsce w Europie. Co roku w Wolsztynie odbywa się Parada Parowozów przyciągająca kilkadziesiąt tysięcy turystów z Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier, Wielkiej Brytanii a nawet z Japonii.
Przy okazji ostatniej Parady Parowozów wicemarszałek wielkopolski Wojciech Jankowiak chwalił się następującymi słowami: - Parowozy co roku są starsze i co roku piękniejsze. A mogą takie być, bo co roku wielkopolski samorząd zamawia połączenia z Wolsztyna do Poznania realizowane przez parowozy.
Jednak władze wielkopolski chyba postanowiły zmienić dotychczasową politykę. Na pomysł wycofania parowozów z codziennego rozkładu wpadli radni z komisji gospodarki sejmiku wojewódzkiego. Powód? Pieniądze. Jak podał portal Gazeta.pl: - Korzystanie z parowozów kosztuje województwo 3 mln zł rocznie. Takie wydatki wydają się nam nieuzasadnione, bo znacznie tańszy byłby transport elektryczny czy spalinowy. Musimy dbać o publiczne pieniądze - tłumaczy przewodniczący komisji Maciej Dąbrowski. Zgodnie z koncepcją radnych pieniądze wydawane dotychczas na parowozy, zamiast do kolei, trafią do Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej. Ta zaś ma organizować za nie przejazdy turystyczne parowozami. - Wydaje nam się, że organizacja wykorzysta te pieniądze lepiej niż kolej. Dzięki temu promocja regionu nie ucierpi. A dla zwykłego pasażera najważniejsze jest dotarcie z punktu A do punktu B, bez względu na to, jaka lokomotywa ciągnie pociąg - dodaje radny Dąbrowski. Radni nie wzięli jednak pod uwagę, że WOT jako organizacja nonprofit i ze względów formalnych nie może prowadzić przejazdów turystycznych.
Jak zauważa Wojciech Lis, prezes Towarzystwa Przyjaciół Wolsztyńskiej Parowozowni, pomysł radnych przyniesie więcej szkód niż pożytków. - Okazjonalny ruch parowozów to śmierć dla naszej parowozowni, dla promocji Wolsztyna, a nawet całej Wielkopolski. Jesteśmy jedynym miejscem w Europie, gdzie parowozy jeżdżą w ruchu planowym. Właśnie to przyciąga turystów. Jeśli parowozy będą jeździć tylko okazjonalnie, niczym już nie będziemy się wyróżniać.
No cóż, kolejny "genialny" pomysł urzędników. Podczas gdy Ministerstwo Kultury zaczyna dostrzegać wartość zabytków kolejnictwa i obejmuje honorowy patronat na konferencją poświęconą temu tematowi, wielkopolscy radni idą kursem "pod wiatr". Nic, tylko pogratulować...

Dodaj komentarz